leniwy poniedziałek
o rany, ale mam lenia. powinnam pójść do sklepu i kupić cokolwiek, bo nawet pieczywa nie ma – poprostu wielkie zero. na obiad zjem chyba kota w sosie własnym, bo też pusto.

mam rybę i mięso,ale nic do tego…chyba mnie to wyjście nie ominie niestety.
dziś rano Alex puścił meeega pawia. dzięki Bogu byłam akurat przy nim. leżał na plecach, więc go przełorzyłam na bok i już miałam odchodzić jak mu poszło mleko ustami i noskiem – biedaczek. trochę się wystraszył, ja zresztą też. widać za dużo było w brzuchu i nadwyzke sobie chłopak odlał
teraz spi po jedzeniu a ja pomału dojrzewam do wyjścia. brrr. czy ktoś mi może zrobić zakupy? dzięki
