to już czwartek
gdzieś mi umknał jeden dzień, ale nieważne. dziś jak tylko wstałam i nakarmiłam Juniora oraz siebie, pojechałam do Patrycji. pogoda poprostu przecudowna, aż szkoda było siedzieć w domu. troche pochodziłyśmy, nogi bolą mnie jeszcze teraz. złażiłyśmy się okrutnie i wrociłam do domu z masą rzeczy. Rafał mi musial pomagać zabrać ten cały majdan do domu. to był fajny dzień. jutro też planuję skoaczyć na Gocław.
Padam na twarz, właśnie poprasowałam troche i chyba sie poloze, tylko, że Junior niedlugo pewnie się obudzi na michę. aha! ostatnia noc była bardzo spokojna, Junior ładnie jadł i nie marudzil a Rafał nie chrapał za mocno, przynajmniej ja nie słyszałam
dobranoc i do jutra.
Październik 10th, 2008 at 9:03 am
To znaczy, że Ci się chłopaki w końcu zaczynają układać
Październik 10th, 2008 at 1:25 pm
no w końcu