wtorek, dzień drugi
jestem mleczarnią. dla mojego Syna liczą się tylko moje piersi, ktore bolą i przeciekają – koszmar jakis. kto powiedział,że karmienie piersią jest przyjemne ma w morde – kłamał. nie ma już wioli zet, są tylko moje cycki.
jak by tego jeszcze było mało, Junior nie koniecznie chciał spać wczoraj w ciągu dnia a dziś póki co jest podobnie. poranna drzemka i to tyle a ja właśnie jem śniadanie (jest godzina 14.09). nie dziwie się, że kobiety karmiące wracają szybciej do swojej wagi – one nie mają kiedy jeść. wczoraj np. obiad jadłam na raty z Juniorem na rękach. oj nie ma lekko. Aha! i ten kto powiedział, że pierwsze miesiące mijają szybko, też jest kłamca i też ma w pysk, bo ciągną się jak cholera. OK, może z perspektywy czasu powiem inaczej, ale póki co jest woooolno.
W temacie Mikołaja – niedawno narobił na podłogę w pokoju i do transportera co oznacza, że musi być naprawdę źle, bo nigdy mu się to nie zdarzało. Bartek go raczej omija.
Październik 7th, 2008 at 9:45 pm
Widzę, że musisz wpaść do siostry na terapię
, bo coś Ci morale padło po 2 dniach zaledwie. Na dywanik!
Październik 8th, 2008 at 1:48 pm
oj chyba sie nie obejdzie.