duzo sie dzieje…
… i znow haniebnie dluga przerwa w pisaniu na blogu alesowym.
no coz, faktycznie duzo sie dzieje, i nie bardzo jest czas na pisanie na blogu. tata odszedl z pracy i rozwija swoj small biznes, mama tez cos kombinuje i ogolnie sporo zamieszania.
a najwazniejsza w tym wszystkim jest coraz wieksza osobka – alex, oczywiscie.
junior rosnie jak na drozdzach, odkad nie chodzi do zlobka przestal zupelnie chorowac, to juz 5ty miesiac jak mlody nie choruje.. super.
odkad stal sie zupelnie i samodzielnie mobilny zasuwa po calym mieszkaniu, czego efektem sa pojawiajace co jakis czas siniaki i inne odznaki, wynikajace z roznych otarc, obic, i tym podobnych. ale dobry humorek nie opuszcza juniora na krok i wszyscy sa happy.
junior teraz zostaje na codzien z niania, lady D, bardzo sympatyczna pani, ktora nie daje sobie wejsc na glowe, i jest to chyba obecnie jedyna osoba wobec ktorej alex jest poslluszny i grzeczny, np nie ma problemu zeby z pania danusia szedl grzecznie za raczke, podczas gdy z rodzicami jest wyrywanie sie i oczywiscie jr chce isc w kierunku dokladnie odwrotnym niz ten zakladany przez rodzicow.
z raportu paszczowego – sa juz prawie wszystkei zebiska, z wyjatkiem moze czterech
no i najwazniejsze – fotki. tu sa najnowsze – z weekendu wielkanocnego. enjoy!


